owner
oh my god,lilya's lost her mind! ;o

visitors
look / add to my guests` book

archieves
2011
grudzień
listopad
2007
wrzesień
2005
listopad
kwiecień
marzec
styczeń
2004
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad


dailies


layout
from: Blogowicz
made by: N`talia
credits: photo, brushes

blog
2011-12-07 21:59:08
służba nie drużba
dzisiejszy tydzień mogę nazwać dużym krokiem ku niebezrobotności- wtorek:rozmowa o pracę w firmie zajmującej się leasingiem, dzisiaj, tj. środa-test kwalifikacyjny do pracy w służbie cywilnej (gdzie nie ma znaczenia, zostawię sobię tę odrobinkę tajemniczności), w piątek rozmowa o pracę w banku, no i jeżeli ten dzisiejszy test napisałam powyżej 75% to rozmowa w sprawie SC.zarówno Mo, jak Ju zareagowali identycznie "ooo posypało się". się posypało tego, ale to dobrze :)

z medycznych niuansów, kolejna doza krwi oddana, czekolady przekazane na szczytny cel- dzieciom sąsiadów mojej kochanej Buni, która mimo 80 lat na karku i zaawansowanego alzheimera, nigdy nie przepuści okazji żeby obdarzyć kogoś odrobiną dobroci ze swojego wielkieeeego serducha. Otóż Bunia razem z Kokainową Irką zorganizowały zbiórkę fantów, które, razem z moimi krwiodawczymi czekoladami, zorganizowały w paczki dla wspomnianych wcześniej sąsiadów. to miłe :)))

hah Kokainowa Irka jeszcze nie miała tutaj swojego wprowadzenia- Irka, bo Irka, a Kokainowa, bo systematycznie, non stop pociąga nosem, a gdy jest zaaferowana, to jej pociąganie przeistacza się w takie szybkie seryjki niuchnięć, więc już wszystko jasne.... ;)))))
jest fajna, jej wada to zapaszek ciałka pod sweterkiem ze sztucznej tkaniny ;p ale przecież nikt nie jest idealny ;p


wczoraj było okrutne zamieszanie, bo opiekunka Buni miała zawał, a biedna niczego nieświadoma Bunia poszla na 1,5 dniowy odwyk od insuliny, leków, i wogóle chyba nawet jedzenia, bo gdy w końcu dowiedziałam się o przypadłości opiekunki, i przybiegłam z językiem na brodzie, cukier miała lepszy niż ja i ogólnie była w dobrym humorze...uff!! ale awantura sie nie skonczyla, Mo musiała przyjechać z stolycy by na własne oczy przekonać się, że TAK DAJE SOBIE RADĘ, TAK Z BUNIA WSZYSTKO W PORZADKU, TAK PAMIETAM JAK SIE UZUPELNIA KASETKE Z LEKAMI..no nic, przyjechala...wydaje mi sie ze tez troche dlatego że nie chciało jej sie siedzieć z Donem Corleone aż cały tydzień (bo Mo wzięła tydzień wolnego z racji wizyty u żyłologa, i z racji ze miała dośc "tych wyrzyganych studentów" ;) well.. ;))


tak więc śpię dziś sama, Ju jeszcze nie jest na etapie towarzyszenia mi w nocym gdy Mo jest w mieście, kulturalny z niego chłopiec :)
jutro rano zamierzam powrócić do słodkiego, bezrobotnego, długiego porannego snu, szkoda tylko że nie będzie się do kogo przytulić, ale jakoś sobie z poduszką poradzimy, w końcu duże z nas dziewczynki!


co więcej... w sobote miła impreza, gospodarkowo-Ju&mojoznajomowa, w sumie, zaliczyliśmy dwie imprezy- wódeczkową posiadówkę u koleżanki ze studiów oraz urodzinowe chlanie w pubie ( z którego nota bene potem zrobiliśmy ostrą dance'ownię ;p) Ju kolegi ze szkoły muzycznej. było fajnie, wódkowo, i pierwszy raz od daaawna Ju sponiewierał się bardziej niż ja.

jako że w nagrodę za ciężki dzień i zakuwanie kilkodniowe do dzisiejszego testu, odcinek 'gotowe na wszystko' obejrzalam w dzien i nie mam nic na wieczór. chyba niedługo pora do łózka. może przyśni mi się coś słodkiego, bo przed snem robiłam diabetyczne kruche babeczki z kremem ajerkoniakowym, owocami i galaretką dla Mieczora.z jakiej okazji? z okazji że kochanym przyszłym teściem jest on :)

a niech Wam ślinka leci! :D jutro może wstawię zdjęcie :) bo dziś juz mi się nie chce!


skomentuj (0)

2011-11-30 23:29:54
bez kompa i bez pracy
witam ponownie, świadoma, że : 1) reaktywacje to nie moja specjalność, 2) możliwe że witam samą siebię, bo nie wyobrażam sobie kogoś kto wiernie czekałby na wpis 3 lata oh <wyobraża sobie siebie jako gwiazdę> 3) mam teraz wyjątkowo dużo czasu, więc może z tą reaktywacją jednak sie uda jakos!


od czego zacząć, czyli próbna emerytura

po ukończeniu z cudownymi wynikami ekonomii (2005-2010) i gospodarki przestrzennej (2007-2011), poczuciu tego ulotnie cudownego (bo jeszcze nie zmąconego bezrobotnymi pytaniami "na ch** zmarnowałam tyle lat na studia) stanu bycia magistrem inżynierem, odbyciu cudownej praktyki oraz płatnego stażu w urzędzie skarbowym oto mam unikatową okazję zobaczyć jak to jest być na emeryturze w wieku jakże wdzięcznych 25 lat ;D



tak tak wiem - jestem bezrobotna od 4.11.2011 brzmialoby bardziej konkretnie, ale jakoś te słowo na "b" mi oBrzydło, tak więc darujta proszę mi te poetyckie rozwleczki!


co dzisiaj

kolejny dzień kulinarnych wojaży. wypróbowałam jeszcze jeden przepis na którego realizację jakos od wielu lat nie starczylo mi czasu a który ciągle gdzieś pałętał mi się po głowie. krwawe ziemniaki, w dzisiejszym wydaniu z nuggetsami (ciiichuutko, spokojnie, nie bójcie się, nie będę wstawiać żadnych artystycznych food-pornowych foci, brzydzą mnie trochę te pseudoindywidualne nurty, ale to się będzie samo sączyło z moich tekstów, więc daruję sobie rozwlekanie w tym temacie ;p)

później mile popołudnie u Ju.leniwie i z Simonem Templerem (przysnęłam tylko na samej końcówce!)

wieczorem tradycyjnie komputerowo, z poszukiwaniami nowego sprzętu. tak. pobiłam swojego kochanego laptopa. juz od jakichś 2 tygodni używam sobie sprzętu Ju, którego używa okazjonalnie, gdy gra, także w tygodniu jest mój mój i tylko mój :D
poszukiwania zakończone rozkminią: za 1500 złociszy kupie milego calkiem netbooka.probowalam konsultacji przez gg z Ju, lecz raczej byla to wymianaw stylu: troche ci pomoge a potem fajny netbook,prawda Ju?/fajne airmaxy prawda A.?/ a co myslisz o tym z mniejszym ramem ale kolorowym, Ju?/ zobacz wróciły moje ulubione czarno-żółte na które ostatnio pożałowałem kasy, musiały za mną tęsknić na tym allegro, co nie A.?

:)



na sam koniec dnia został mi ból głowy i zajęta przez Mo łazienka.na ból głowy nurofen forte, na zajętą łazienke - dzień brudasa? hehe


ahhh jakżebym mogła się nie pochwalić, wszakże bycie dobrym jest teraz takie modne i indywidualistyczne :D chciałam oddać krew dziś, Zyza miała czas, pomyślała, że pójdziemy razem. przed samym wyjściem przypomnialam sobie, że mam przypływ.a to nie pozwala na oddanie krwi, ale jako że Zyze widuje rzadko i nie chciałam wyjśc na wymigalską, fakt że wiem o przypływie i jego następstwach w kwestii krwiodawstwa ukryłam, i "przypomniałam sobie" dopiero w samym rpk. z Zyzą było miło i nie nachalnie. ja byłam śliczna beżowo biało dużo krótko sweterkowo blondaskowa. powiedziała, że śliczna jestem :) hihi małe a miłe! także tymczasowo moje 0 Rh + zostaje ze mną, pozbędziemy się go trochę w poniedziałek. przyjedzie Sis, może da się namówic? :D Sis-zakupocholiczka, zrobiła czystki w szafie i przywiezie mi też 2 worki ubrań których nie nosi. z doświadczenia wiem, że wszystkie będą praktycznie nie noszone a jakieś 15% możliwe ze nie nałożone nawet raz ;) Sis jest wyjątkowo hojna, w weekend jak byłam u niej oddała tez Jennifer Lopez- Deseo (pachną jej złymi chwilami - skojarzenie) i getry z promoda (wiszą jej na chudych kolanach)


no to dobranoc ;)

skomentuj (0)

2007-09-12 17:54:37
agata..
doskonale zdawala sobie sprawe z tego,jaka jest.
potrafila wysmienicie gotowac.

jej specjalnoscią była miazga z męskich serc w sosie...


a nie wazne ;p
skomentuj (2)

2007-09-05 11:51:50
dzieńdobry
państwu :) cóż za niesamowita reaktywacja! postanowilam wrocic tu,czyli na swojego bloga, kierowana chęcią przeczytania notatek,które pisałam,gdy byłam w JEGO wieku...hmmm i wydaje mi się że,hellooo,czyżbym była dojrzalsza? :) [tzn nie dojrzalsza niz ja sama teraz,tylko w jego wieku bylam dojrzalsza niz on] no ale,nie mi to oceniac ;) gdy czytam archiwum,to podoba mi się to,co pisałam..tymczasem,deszcz stuka za oknem, a ja wracam dalej do lektury archiwum..gdy od pazdziernika me zycie ruszy z kopyta zaczne pisac dalej,a moze zaczne i wczesniej :) ehh milo :D
skomentuj (2)

2005-11-30 17:11:26
czemu,pytacie?
w sumie to pisze, żeby nie skasowali ;p
szkoda by było żeby umknal taki szmat archwium w nicość ;]
skomentuj (2)

2005-04-18 13:55:54
wakacje
w piatek zaczęły się wakacje. Jutro zaczyna się wir matur. Zaczynam od prezentacji z polskiego. DZiś, w przeddzień, czuję się jakośdziwnie. Tak lekko i jakby nic mnie nei obchodziło. Spotkałam się z kumpelą i pojechałyśmy do szkoły sprawdzić w jakich salach jaki egzamin. Opowiedziała mi "najświeższe ploteczki" ze skzoły, czyli to, co zawsze strasznie mnei bawiło. Dziś wprawiło mnie w ponury nastrój.. Trudno mi to określić, alemoże to po prostu lekki żal że już w tej dziedzinie życia nie uczestniczę, w końcu szkołę już skończyłam. Heh. Mogę też w sumie powiedzieć, że zakończyło się parę wątków, które, w pewnym stopniu, ze szkoła się wiązały. Będę tęsknić za tą wieczną niewiadomą, którą był dla mnie SPonge, nawet wtedy, gdy byliśmy bardzo blisko. Za tym tysiącem życzliwych sztucznie twarzy ;p Za patrzeniem na czyjeś dłonie, za głaskaniem kogoś jeszcze innego po wlosach, za wszystkimi tymi drobnymi przyjemnościami, których nie będę już raczej mogła doświadczyć...Mówi się trudno- odchodzi jedno, przychodzi drugie. Ktoś mądry powiedział keidyś, że rzeczy nie mijają tylko się oddalają, bo to one stoją, a ty lecisz...
skomentuj (10)

2005-03-03 14:23:54
let's get blown
[juz raz pisałam tę notkę...heh skasowała się ;p]

w szkole brak 4 lekcji. wracam sama do pustego domu. DOn Corleone wraz z Mo siedzą teraz w swej wymuskanej rezydencji w Wawie. W sumie jeszcze nawet nie zdążyłam wykorzystać przywilejów z tego płynących..[no może oprócz tego, że paczka Kentów nie musi się kisić w kieszeni, a kot może w spokoju ducha jesć śniadanie razem ze mną ,siedząc na stole]

Brnę, wciągam się w rzeczy, które źle na mnie wpływają, powodują wewnętrzną chorobę, dając tylko chwilową ulgę..[i żeby tu chodziło o dragi..} dzis popoludnie miało być wypełnione westchnieniami uniesien, ale niestety nie wyszło. Doszczętnie mnie to wycieńczyło na jakąś godzinę. Nie lubię walczyć....bez skutku ;]

A teraz Via JAbłońsky jedzie już w moją stronę. Muszę się zbierać aby dopaść ją w odpowednim momencie ;] peace!
skomentuj (2)